Czego dotyczy książki Williama B. Camerona pt. “O psie, który dał słowo”?

Najnowsza książka Williama B. Camerona “O psie, który dał słowo” to trzecia i ostatnia część serii o psie, który ma jedną duszę, ale wiele wcieleń, związanych z życiem trzech rodzin, połączonych ze sobą. To wspaniała opowieść o nadziei na lepszą przyszłość, a w głównej mierze to opowieść o utworach symfonicznych, o dobroci, miłości i przyjaźni. Zapewne żaden autor nie pisze tak przepięknie w książkach, w których pies występuje tak istotną rolę w życiu człowieka, jak w Bruce Cameron, a my, będąc wielkimi fanami psów i książek, w których pojawia się zwierzęca perspektywa obok tej książki, nie mogliśmy przejść obojętnie i gdy tylko dowiedzieliśmy się, że zostanie wydana, chcieliśmy poznaliśmy losy Bailey.

Co dostajemy wraz z tą powieścią?

Bo za każdym razem autor nas nie zawiódł i po raz kolejny dostajemy przyjemną i ciekawą historię, która momentami wzbudzała w nas emocje, do tego stopnia, że oczy zaczęły wypełniać się łzami i choć ten tom pt. “O psie, który dał słowo” nie jest tak emocjonalny jak dwa poprzednie, to nadal idzie do przodu, wywołuje w nas bezgraniczne emocje od uśmiechu po smutek i tak bardzo żałujemy, że to już koniec historii Baleya.

Jakie przygody spotykają psa w tej części?

Dzielny pies Baley ma jeszcze jedno zadanie. Na prośbę swojego ukochanego Ethana wraca na ziemię, by przyjąć kolejne psie wcielenie. Teraz jednak będzie inaczej niż dotychczas. Zadanie, które ma do wykonania jest o wiele trudniejsze, ponieważ Bailey nie będzie pamiętał żadnego ze swoich poprzednich wcieleń. Jako szczeniak o imieniu Cooper trafia na farmę, gdzie jego obowiązkiem jest pomoc niepełnosprawnemu chłopcu. Chłopczyk jeździ na wózku inwalidzkim i pies musi mu pomagać. Bailey z zaskoczeniem odkrywa jednocześnie, że oprócz ukochanego człowieka, pies może mieć ukochaną towarzyszkę, którą w jego przypadku jest wesoła psina Lacey.

Dlaczego warto przeczytać?

Szczerze mówiąc, bardzo baliśmy się, że trzeci tom zepsuje wrażenia z dwóch pierwszych. Bałyśmy się, że książka będzie zbyt zmyślona. Jednak książka bardzo pozytywnie nas zaskoczyła. Powieść trzyma poziom, a późniejsze przygody Bailey’a wciągnęły nas od pierwszych stron. Podczas czytania nie zabraknie, niewątpliwie, szerokich uśmiechów i łez wzruszenia. Dodatkowym atutem książki jest to, że można ją czytać bez znajomości poprzednich części. Powieść jest niesamowicie ciepła i kiedy myślimy o Baileyu, mamy nadzieję, że nie jest on jedynym z psią misją na tym świecie i że psie życie nie ma końca.