To chyba jeden z pierwszych parków narodowych, który widziałem w życiu, gdzie tuż po przejściu przez szlaban, czeka na człowieka właściwie kilkugodzinne wdychanie spalin. Jedyne wyjście – skorzystać z usług taksówkarza, który pomoże przebyć drogę szybciej, ale jednocześnie przyczyni się do kolejnego ich produkowania. Eko dylematy. Na miejscu nikt specjalnie nie rozważa tego typu problemów.

Droga na Howerlę, najwyższy szczyt Ukrainy, nie jest specjalnie trudnym szlakiem, ale za to bardzo satysfakcjonującym, co za chwilę zobaczycie niżej 😊 jako że Czarnohora należy do pasma Karpatów, może rodzić skojarzenia z rodzimymi Bieszczadami, co myślę, jest dość słusznym tokiem myślenia. Stąd Howerla to taka „Tarnica na sterydach” 😊 Główna zmiana w krajoborazie to polskie buki zamienione na potężny świerkowy las rodem szlaków bliższym Tatrom.

Kolejnego dnia wybraliśmy się nad Jezioro Niesamowite, które swoim urokiem wabi wielu turystów. Także i na nielegalne noclegi w jego okolicy 😊 Tam dopadło nas okropne błocisko, przed którym ostrzegał nas napotkany turysta z Polski – skądinąd 82 latek nocujący w namiocie. I właśnie takiej siły i zdrowia życzę wszystkim po wieku wieków 😊

Leave A

Comment